Kobato – bohaterzy

kobato
Zdjęcie znalezione na ipicstorage.com

Główna postać przewijająca się w tej pozycji, ma na swoich barkach niezwykle ważne i istotne zadanie. Mianowicie zbiera rany z serc ludzi, jakie umieszcza w specjalnej butelce. Może się wydawać, że w dzisiejszych czasach pozyskanie ich nie jest niczym trudnym. Ponieważ świat jest na tyle zwariowanym, że nie zwraca uwagi na osoby trzecie, wręcz odwrotnie zamyka się na siebie i swoje potrzeby, cała reszta zaś zupełnie go nie interesuje.

Przyczepiają się do nas pewnego rodzaju klapki na oczach, które każą nam tylko iść przed siebie nie oglądać się wstecz. Ponieważ w ten czas mogą się pojawić wyrzuty sumienia, z jakimi nie będziemy w stanie sobie poradzić. Jednakże obraz rzeczywistości, nie do końca zgadza się z tym, jaki opisuje Kabato. Ponieważ w tym przypadku dostajemy do zrozumienia, że zadanie to nie jest aż tak łatwe. Motywacja zaś, jaką posługuje się główna postać jest dość znaczną. Napełnienie butelki, chociaż jest trudne nie zabija entuzjazmu z główniej postaci. Niestety jej nieporadność życiowa znacznie utrudnia to zadanie, jednakże występuje tu również pewnego rodzaju pomagier. Który objawia się za pomocą pluszowego psa.

Dziewczynka do końca nie ma świadomości, że jej ulubiona maskotka, jest dla niej ogromnym wsparciem i elementem niosącym pomoc, dlatego też rzeczy, jakie się dokonują wokoło niej traktuje, jako zbieg okoliczności. Wątkiem końcowym zaś za pewne będzie chęć poznania tego, czy w ostateczności uda się głównej bohaterce napełnić wyżej wspomnianą butelkę, ranami z serc ludzkich. Jednakże odpowiedz na to pytanie każdy z nas powinien uzyskać indywidualnie, wczytując się w historię, jaką opisuje dana książka. Bez dwóch zdań będzie ona dla nas zaciekawiająca, jak również i w wielu przypadkach nieprawdopodobna, ocierająca się o fikcję. Jednakże wyczucie, jakim cechuje się autor odnośnie wątków fantastycznych, jest na tyle znacznym, że za pewne nie będziemy zawiedzeni. Wręcz odwrotnie zostanie wzbudzona w nas chęć na więcej takich bądź też podobnych historii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *